Plan naprawczy Krystyny
(Preludium wykonawcze planu naprawczego)

Najważniejszym jest, to co czują pasażerowie. Oby zawsze było to zadowolenie.

 

Kolejami PKP do Europy Zachodniej

Którz z nas podróżujących Polską Koleją Państwową (PKP) nie zastanawiał fakt tak tragicznego jej stanu?
PKP powstały w 1926 roku jako Polska Kolej Państwowa, obsługująca połączenia na terytorium ówczesnej II Rzeczypospolitej Polskiej.

"Na mocy rozporządzenia Prezydenta RP I. Mościckiego z dnia 27 września 1926 tworzy się przedsiębiorstwo "Polskie Koleje Państwowe", którego dyrektorem generalnym zostaje każdorazowy Minister Kolei Żelaznych RP."

Dopiero w 1927 roku na terytorium Polski powstała pierwsza linia kolejowa zeelektryfikowana, (co prawda, pod zarządem prywatnym) przy czym na Dolnym Śląsku nawet do miejscowości Walim można było dojechać już 30 lat wcześniej "pod drutem".

Polskie kolejnictwo uległo zapadnięciu, zagładzie i destukcji. Na dalekosiężną poprawę i naprawę całej sieci PKP potrzeba około 50 mld złotych. (Modernizacja wszystkich linii kolejowych, zakup nowego taboru - autobusów szynowych, zestawów trakcyjnych, budowy peronów, dworców kolejowych będących obecnie w fatalnym stanie.)

Znaczącym problemem dla pasażerów są dwie spółki w przewozach osobowych - PKP InterCity (5% udziałów przewozowych) i PKP Przewozy Regionalne (95% udziałów).
Reforma ta polega na wydzierżawieniu "lepszej" spółki, tak, aby sama mogła się rozwijać kosztem generowania megastrat przez drugą.


Rys. 1.1.Rysunek schematyczny naprawy przewoźnika państwowego - PKP.
 
Rozwiązaniem mającym na celu poprawę usług PKP w przewozach osób byłoby powołanie jednej spółki - PKP Przewozy Pasażerskie. Zlikwidowałoby to wiele problemów istniejących od dokoniania tego podziału i umożliwiłoby szybki rozwój polskiego kolejnictwa w przyszłości.

Podmioty takie jak SKM sp. z o.o. czy WKD sp. z .o.o. powinny być niezależne i jak najszybciej sprywatyzowane. W przyszłości mogłaby powstać np. Szybka Kolej Krakowska zintegrowana z systemem tramwajowym i wspólnymi biletami. Obecnie rozwój tych spółek następuje zbyt wolno.

 
1.Misja upadkowa przedsiębiorstwa-powaga tragizmu sytuacji.
PKP już od połowy lat osiemdziesiątych rozpoczęły masowo komunistyczną politykę likwidowania połaczeń, która trwa do dziś. Najwięcej połaczeń i linii kolejowych w ruchu pasażerskim zamknięto w 1989 roku, 1990 i 1991. Kolejną ERRATĄ ze względu na bankructwo Lubuskiej Kolei Regionalnej - 1994. Niewiarygodnie i katastrofalnie rozpoczęło się "nowe milenium" dla polskiej kolei. W 2000 roku zlikwidowano ponad 1000 km linii kolejowych obsługiwanych przez pociągi pasażerskie.

PKP na mocy generowania megastrat postanowiła nadal kontynuować redukcję połaczeń. O dziwo nadal wykazując straty i to z dnia na dzień, coraz bardziej pogłębiające się.


Rys.1.2 Prognoza liczby pasażerów przewiezionych przez PKP.

Wbrew oczekiwaniom pesymistów, proces zmian nie jest niewykonalny.
   
Spółka PKP Przewozy Regionalne sp. z o.o.powstała
1 Października 2002 roku.
Niestety ta spółka-córka przejeła swoją komunistyczną politykę uprawianą co najmniej od 15 lat metodami całkowicie bez sensu. 12 Października 2002 roku czyli po zaledwie niecałych dwóch tygodniach "działaności" firma zawiesiła wszystkie połączenia na liniach Oleśnica-Syców-Kepno, Lubań Śląski-Zgorzelec, Węgliniec-Żary, Żagań-Głogów.
Ponieważ plan naprawczy tej spółki zakłada likwidację połączeń.

Stosuje przeliczniki wyciągnięte z sufitu i sama nie jest w stanie oszacować dokładnego deficytu przez nią generowanego.
Dlatego spółka ta powinna być zlikwidowana. Przedsiębiostwo świadczące usługi przewozowe dla osób, nie może "zawracać im głowy" i być ukierunkowane przeciw klientowi.
  Rys. 1.3. Koncepcja naprawy przewozów osób.

Demokracja na PKP ma wymusić postęp techniczny i podążyć za rozwiniętym zachodem, który go ustala.

PKP PR posiadają zbyt dużą siatkę administracyjną. Spółka tego nie potrzebuje. Wystarczą osoby kierujące i nadzorujące pracowników w sprawie "oferty przewozowej", która stanowi zaledwie rozkłady jazdy, cennik spółki, kursowanie i wytyczanie tras pociągom, nadzór i kierownictwo nad konduktorami i kasjerami itp.

Naprawa kolejnictwa w Polsce następowała metodami "likwidacji" i redukcji połaczeń pasażerskich, a w późniejszym czasie przewozów towarowych. Już w latach 60tych zlikwidowano np. ruch na odcinku Ruszów-Gozdnica. W połowie lat 90tych mogłoby się wydawać, iż PKP "wyjdą na zero". Lecz wówczas zaczęto wdrążać plan naprawczy PKP, co doprowadziło w niedługim czasie w 1997 roku, do wygenerowania megastrat przez PKP.

Obecny plan naprawczy spółki PKP Przewozy Regionalne to modernizacja przestarzałego taboru i
likwidacja połączeń - czyli redukcja do 1 tysiąca uruchamianych pociągów na dobę.
  Koleje stworzyły wytwór struktury korupcyjno-komunistycznej pozostałości po dawnych czasach świetności. W obecnym stadium PKP powoli zaczynają wykluczać się z roli przewoźnika transportu publicznego - co uchodzi za ewenement bo jest to firma państwowa.

Każdy pracownik jest nieudolny. Ponieważ nie ma wpływu na wygenerowanie zysków wszystkich spółek Grupy PKP SA. Ale każdy pracownik nie musi być niewydolny. To już zależy od charakteru i poświęcenia się pracy. Pogląd, że PKP generują większe straty jeśli przewiozą więcej pasażerów jest nieprawdą. Dzieje się tak, ponieważ PKP uruchamiają coraz mniej połączeń, tracąc przy tym klientów - nie pasażerów. 220 mln pasażerów jakie PKP rocznie przewozi to kulminacyjne minimum. Jest to już najbardziej dolna granica, poniżej, które już nie da się zejść, chyba, że PKP uruchomią 0 pociągów, a przewozić będą jedynie kolejarzy służbowymi pociągami. Ale ile by ich było rocznie? Z pewnością nie dużo.

Policzmy zatem, ile Państwo Polskie kosztuje utrzymanie 1 nieudolnego pracownika jakiekolwiek spółki z grupy PKP SA:

8.000.000.000 strat  
120.000 pracowników  
  =66.074,07 zł

Czyli wg wyliczeń kosztuje to prawie 70. tys. złotych. *dane przybliżone

Powtórnie nadmieniam, że pracownik jako pojedyńcza jednostka, nie ma wpływu na wygenerowanie zysków, więc nawet pojedyńczy przypadek - prezes jakiejkolwiek spółki nie polepszy kryzysu wewnątrz grupy PKP. Poza tym na wskutek źle wykonywanej pracy nie ma sakcji karnych dla wszystkich pracowników. Co prawda istnieją "cięcia" np. dla kasjerek, konduktorów- przepełnionych nienawiścią i wrogością do pasażera (gdy klient złoży skargę). Lecz główni zarządzający niepoprawnie spółkami kolejowymi nie są pociągami do odpowiedzialności karnej - utrapieni sądzą, że postępują zgodnie z oczekiwaniami klientów i państwa. W administracji naczelnicy nie wyciągają konsekwencji z tragiczie biernej postawy swoich podwładnych.

Centrala PKP PR z Warszawy nie reaguje na rozkomunikowania, złą ofertę, i skargi klientów wobec działań kierownictwa. Nie nadzoruje nad wszystkimi Zakładami Regionalnymi należytej kontroli. Stąd wynikają poważne nieprawidłowości.
Każdy zakład w 16 województwach, może pozwolić sobie na samowolkę i stworzenie własnej koncepcji prowadzenia finansów spółki.

Kolejarz to osoba zaangażowania w prowadzenie i organizację ruchu kolejowego, w obecnym momencie większością spółek grupy PKP SA, kierują kolejarze z wieloletnim stażem na kolei.
W ostatnich 20 latach likwidowano na kolei niemalże wszystko, "systematycznie wygaszano popyt" i zniechęcano pasażerów, np. cięzkimi lokomotywami ciągnącymi pociągi - powodującymi bardzo długie czasy przejazdów na liniach lokalnych, dziwnymi porami kursowań pociągów o 3 lub 4 w nocy - z których pasażerowie dojedzający do pracy, czy szkoły po prostu nie korzystali.

Jak to możliwe, że osoba pracująca na PKP w takiej przeszłości mająca za wzór ten model postępowań, może poprawnie zarządzać finansami spółek PKP?
Odpowiedź racjonalna: Nie, niestety nie może poprawnie zarządzać.
Stąd wynikają straty firmy i ciągle likwidowanie połaczeń, stania przeciwko klientom - którzy zakupując usługi - czyniąc wpływy z biletów - zasilają finanse kolei PKP. A firma ratując się w inny sposób dzisiaj wysprzedaje majątek państwowy, aby zredukować długi firmy.

Tworzy się nawet stanowiska kierownicze (pod którymi nikt nie podlega), tylko po to, żeby zatrudnić osobę, uprzednio wcześniej zwolnioną z innej spółki. Za każdym razem, zaprzepaszcza się szansę pozyskania dofinansowań ze środków Unii Europejskiej na wskutek braku nawet przygotowania projektów. Właśnie przez "kierowników" administrujących spółką, którzy nawet nie wiedzą jak te pieniądze zdobyć. Wykształcenie na PKP opiera się na niskim poziomie. Wg oficjalnych danych około 50% osób ma wykształcenie średnie. Podziw aż bierze, jak to może być możliwe, że taki człowiek, nie potrafi nawet policzyć dość sprawnie i szybko w słupku, kwoty jak